Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
Recenzja:p


Recenzja:p

Rodzaj: Manga
Wydanie oryginalne: 1997-
Liczba tomów: 26
Wydanie polskie: 2005-
Tytuły powiązane: D.N.Angel (anime)
Gatunki: Komedia, Romans

Widownia: Shoujo; Postaci: Anioły/demony, Uczniowie/studenci, Złodzieje; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność; Inne: Magia

Nocą widać jego sylwetkę na tle księżyca. To złodziej. Jego imię brzmi „Dark”.

Tajemniczy włamywacz, kradnący tylko dzieła sztuki, zostawiający karty wizytowe przed każdym napadem… brzmi znajomo. Znowu Kamikaze Kaito Jeanne?! Nie tym razem. Mam zaszczyt przedstawić słynnego włamywacza Darka Mousy! Przez wieki w każdym pokoleniu rodu Niwa jeden męski potomek w dniu czternastych urodzin zmienia się w legendarnego złodzieja o czarnych skrzydłach. Teraz przyszedł czas na spokojnego Daisuke.

Daisuke Niwa jest sympatycznym, nieco nieśmiałym rudowłosym chłopcem, podkochującym się w koleżance z klasy, Risie Haradzie, jednej z sióstr bliźniaczek. W swoje czternaste urodziny postanawia wyznać jej wreszcie swoje uczucia, jednak dostaje kosza. Ze złamanym sercem wraca do domu. Kiedy już uda mu się pokonać kilka pułapek zastawionych przez kochającą mamusię i dziadka, zaszywa się w swoi
m pokoju i gdy zaczyna myśleć o swej ukochanej, dokonuje się przemiana. Staje się wyższy, przystojniejszy, zmienia mu się fryzura i kolor włosów. Teraz jest złodziejem. Jego zadaniem jest kradzież pewnego dzieła sztuki. Oczywiście chcąc ułatwić synkowi start w branży, mamusia wysłała kartę wizytową do policjantów z informacją, że wieczorem o godzinie 23 pierwszy raz od czterdziestu lat pojawi się słynny Dark. Pomagać ma mu jego domowe zwierzątko With (coś jakby królik z dużymi czerwonymi ślipkami) przemieniając się w czarne skrzydła Darka. Po wielu namowach Daisuke vel Dark wyrusza do muzeum zmierzyć się z tłumem policjantów oraz nowym komisarzem, który okazuje się być… jego kolegą z klasy, Satoshim Hiwatari! Zdaje się, że Hiwatari ma dodatkowo jakiś zatarg z Darkiem. Podczas ucieczki Dark przysiada na postumencie obok balkonu bliźniaczek Harada i zostaje zauważony przez Riku. Na domiar złego Risa zakochuje się w Darku, co daje naszemu bohaterowi zerowe szanse na odwzajemnienie uczucia. Żeby nie było za łatwo podczas przemiany, Daisuke nie tylko zmienia wygląd, ale i budzi się w nim umysł Darka, który lubi się wyszaleć (i narozrabiać). Ciężkie jest życie czternastolatka…

Tak właśnie zaczyna się dosyć zagmatwana miłosna historia, przeplatana spektakularnymi kradzieżami i lekkim humorem. D.N.Angel jest idealny dla dziewczyn lubiących popatrzeć sobie na ładnych panów z dużymi oczami i zniewalającym uśmiechem, owianych anielskimi piórkami. Sam pomysł (poza podobieństwem do KKJ) jest całkiem do strawienia. Niestety, ma kilka dużych minusów, które sprawiają, że tylko naprawdę wytrwali będą czytać wszystkie tomy bez narastającej irytacji. Po pierwsze autorka momentami sama się gubi w tłumaczeniu, jak i kiedy Daisuke się przemienia i po co właściwie kradnie. Rysunki nie zawsze pomagają w zrozumieniu treści. Kreska jest owszem, bardzo ładna i przejrzysta, jednak kompozycja niektórych stron i rozmieszczenie kadrów jest jak dla mnie zbyt chaotyczne.

To samo tyczy się zawiązania akcji. Przez trzy tomy obserwujemy (dość nudne) relacje między pięcioma osobami. Ten nie wie, którą kocha, ta nie wie, co ma o nim myśleć, a z tym nie wiadomo czy jest dobry czy zły, itp. Odnoszę wrażenie, że autor wrzucił do worka zarys fabuły, kilka postaci i wątków (niektórych dość oklepanych), a potem wstrząsnął i zobaczył, co się do czego przyczepiło.

Plusy mangi to zdecydowanie sposób rysowania i projekty postaci Daisuke oraz Witha. Po prostu nie daje się ich nie lubić. Witha ze względu na to, że jest tym, czym jest, a Daisuke za charakter. Jak już wcześniej wspomniałam, manga jest zdecydowanie dla dziewcząt, ale polecałabym raczej obejrzeć anime. Jest bardziej składne, a za to można popatrzeć na ładne postacie w kolorze i nie zanudzać się niezrozumiałymi wątkami miłosnymi.




Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2003
Czas trwania: 26×23 min
Tytuły powiązane: D.N.Angel (manga)
Gatunki: Komedia, Romans

Postaci: Anioły/demony, Duchy, Magical girls/boys, Uczniowie/studenci; Pierwowzór: Manga; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność; Inne: Supermoce

Serie o miłości nastolatków już były, serie o tajemniczych złodziejach dzieł sztuki także. Ale każde danie można odgrzać jeszcze raz.


Nastoletni Daisuke Niwa chodzi do normalnej szkoły, ale jego powroty do domu bywają nietypowe – mogą zawierać chociażby omijanie pułapek na korytarzach. Czemu? Ponieważ prawdziwy złodziej nie powinien nigdy tracić czujności. A Daisuke ma rzemiosło we krwi (dosłownie), gdyż w jego rodzinie z pokolenia na pokolenie przechodzi tajemnicze alter ego o imieniu Dark Mousy.

Uwaga, uwaga: mamy męską wersję Kamikaze Kaitou Jeanne. Pośród ciemności (i tłumów policjantów, zwabionych na miejsce akcji kolejnym listem), na skrzydłach nocy (dosłownie) bohater unosi ze sobą dzieła sztuki, by usunąć z nich niecne demony. Brzmi patetycznie, czyż nie? Dokładnie tak samo wygląda. Bo oczywiście jest również Wróg, Wielka Miłość i Wielka Tragedia (a nawet kilka). Wszystko to razem tworzy Wielki Bełkot, przynajmniej jeśli chodzi o główną linię fabularną.

Jest ona połączeniem dwóch wątków – historii tajemniczego złodzieja i szkolnych perypetii grupy nastolatków. I chociaż to ten pierwszy jest w zasadzie podstawą serii, całość ratuje ten drugi. Kradzieże dzieł sztuki w celu usunięcia z nich złych mocy już przerabialiśmy i D.N.Angel nie jest tu niczym więcej, niż tylko kalką, w dodatku dość kiepską. Wątek szkolny z kolei wydaje się oryginalny i udał się znacznie lepiej (samo oddychanie metodą usta-usta jest sporo warte). Muszę przyznać, że gdyby autorzy ograniczyli się tylko do niego (i skrócili całość o połowę), mogłoby powstać jedno z moich ulubionych anime.

Czemu jestem aż tak krytyczna? Chociażby dlatego, że we wspomnianej już fabule gołym okiem widać dziury. Ja wszystko rozumiem, ale czy zaawansowane naście lat to nie za późno na zadawanie niektórych pytań? Na przykład „Mamusiu, a jak się z tatusiem poznaliście?”, albo bardziej trywialne „Mamusiu, a gdzie jest tatuś?”. Inna próbka: parę dni temu posąg ożył – a teraz ma już dziewczynę, wielką miłość i szykuje się do pierwszego pocałunku (o tym, skąd ma choćby kasę na kino, historia milczy). Tego typu drobiazgi mniej rzucają się w oczy w seriach OAV, ale w telewizyjnej, która powinna być przemyślana i kompletna pod względem fabuły, nieco drażnią. Szczególnie irytujące jest to, że dłuższe zastanowienie się nad którymkolwiek z tych drobiazgów powoduje wykrycie co najmniej pół tuzina innych. Dość denerwująca jest chociażby (standardowa w seriach magical girls) wymiana ubrań przy transformacji – która w D.N.Angel czasem następuje, a czasem nie. Nie udało mi się znaleźć żadnych reguł nią sterujących, oprócz aktualnej potrzeby scenarzysty. Komunikacja pomiędzy Daisuke i Darkiem również w magiczny sposób przechodzi od „no dobra, co ja tu robię” do przyjacielskich pogawędek (w tym przed lustrem).

Mam wrażenie, że ostatnio zrobiłam się ogromnie uczulona na (melo)dramatyzm w scenach romantycznych. Jestem w stanie wysłuchać kwestii: „Życie na świecie bez niej nie ma dla mnie sensu” – ale wszelkie stwierdzenia tego typu muszą być naprawdę świetnie rozegrane – od szczerości do patosu jest w nich mniej niż pół kroku. A „Chcę, byś mnie zabił na jej oczach” ucina jakiekolwiek pytania odnośnie prawdziwości uczuć (chyba, że to tylko ja uważam, iż szczerość i ekshibicjonizm rzadko idą w parze).

Schematycznie potraktowano postać głównego bohatera – po n przeczytanych książkach i obejrzanych filmach człowiek naprawdę zaczyna mieć dość podejścia „świętego paladyna” (czyli „ja mam rację, więc mogę iść po trupach”) i taka postać wzbudza w najlepszym razie politowanie. Jego alter ego jest znacznie bardziej ludzkie, chociaż również niemiłosiernie stereotypowe. Ten drugi główny bohater (czyli Dark Mousy) został nieco przerysowany – jeszcze jestem w stanie zrozumieć zawiadamianie policji przed planowanym wyniesieniem dzieła sztuki z muzeum, ale wygrzebywanie z błota i doprowadzanie do porządku statuetki tylko po to, by dobrze wyglądała, gdy będzie się ją w błyskach fleszy kradło z opuszczonego domu…

Mimo wszystko autorom udało się uniknąć zbytnich dłużyzn, a także sytuacji, w której pierwsza połowa serii jest doskonale skomponowana, a potem zaczyna nagle brakować treści na 26 odcinków i wszystko się rozłazi. Niestety, oznacza to tylko tyle, że fabuła nie ma wyraźnych potknięć i dołków. Górek też nie ma, więc całość jest bardzo mocno przeciętna i gdzieś tak w połowie widz zaczyna mieć dość. Nieco później coś zaczyna się dziać i oglądanie staje się ciekawsze, ale wtedy, niestety, następuje Wielki Finał, który kompletnie psuje wrażenie.

O animacji powiedzieć można niewiele. Ewentualne odchyły od przeciętności są w większości na minus. Częściowo jest to wina projektów postaci – nie rozumiem, po co komu skrzydła, jeśli podczas lotu nimi nie porusza. Nie przemawiają do mnie również okrągłe oczy, które strasznie szpecą postacie (skądinąd niebrzydkie), nadając im wygląd a la chomik Hamtaro. Ewidentnie nadużyto też efektów 3D. O ile w ujęciach wnętrz po prostu rzucają się w oczy, o tyle gdzie indziej (chociażby sekwencja z wagonetką albo ptaszki z kanciastymi skrzydłami) zwalają z nóg. Nie są może brzydkie, ale z całą pewnością nie na miejscu. Wrażenie robią natomiast projekty architektoniczne. Widać po nich (w szczególności po wspomnianych już efektach 3D), że są dokładnie przemyślane – mam wrażenie, że zostały wprost zaczerpnięte z jakiegoś zawodowego programu projektowego. Tylko, na boga, czemu wszystkie są w europejskim stylu?! Na plus należy zaliczyć tła – widoki miasta i zachodzące słońce są miejscami urzekające.

Mimo rozwiniętego wątku miłosnego seria ewidentnie przeznaczona jest dla widza młodszego (o czym świadczy chociażby prawie zupełny brak fanserwisu). Zgadywałabym, że grupą docelową są wczesnonastoletnie panienki, które mogą zachwycać się dramatem „stosunków międzyludzkich” i podziwiać ładnych bishounenów.

Niespodziewanie pozytywnie zaskoczyła mnie natomiast muzyka – w zasadzie nie wybija się ona ponad przeciętną, stanowiąc słodkie tło do wydarzeń na ekranie. Ale niektóre sekwencje fortepianowe są naprawdę miłe dla ucha i świetnie podkreślają akcję. Muszę też przyznać, że w jednym z pierwszych odcinków zostałam przyjemnie zaskoczona tangiem, podłożonym pod scenę tete-a-tete.

Wspomnianym już nastoletnim dziewczętom polecę chyba jednak Kamikaze Kaitou Jeanne – mimo gorszej grafiki. D.N.Angel obejrzeć można, ale w sumie trochę szkoda na to czasu.






Amelcia 16/07/2008 18:47:45 [Powrót] Komentuj



śliczne pozdro
Ania 16/07/2008 19:05:22
| brak www IP: 83.5.121.83






Strona Główna
DNAngel

Book
--------------------
Ksiega Gości
Dodaj do Księgi

Writings: 0




Me
--------------------
Hej jestem Aurelia i mam prawie 16 lat. Kocham zespół US5. Lubie śpiewać, słuchać muzyki, mangę, anime i wiele innych rzeczy.
Mam długie brązowe włosy i zielone oczy.


Dodaj do Ulubionych




Friends
--------------------

Dodaj do Ulubionych




Links
--------------------
blog o us5
http://www.lancia003.fbl.pl
http://www.ariel35.fbl.pl
http://www.swiatizzyego.fbl.pl
http://www.richieus5.fbl.pl
http://www.cosmo12.blog4u.pl





Music
--------------------





Archives
--------------------
2008
Lipiec





Layout
--------------------
Layout by: Chigai
Powered by: blog4u.pl